Jet lag krok po kroku – skąd bierze się „pociągnięcie” czasowe po lądowaniu

Jet lag krok po kroku – skąd bierze się „pociągnięcie” czasowe po lądowaniu

Jet lag pojawia się wtedy, gdy po szybkim przekroczeniu stref czasowych lokalna godzina przestaje pasować do rytmu organizmu. Po lądowaniu zegarek może wskazywać wieczór, choć twój wewnętrzny zegar nadal podpowiada, że jest popołudnie. Albo odwrotnie: na miejscu zaczyna się dzień, a organizm domaga się snu. To właśnie owo „pociągnięcie” czasowe — wrażenie, że ciało zostało w poprzedniej strefie, mimo że podróż już się skończyła.

Co dzieje się między startem a lądowaniem?

Organizm działa w rytmie dobowym: pory snu i czuwania, poziom senności, wydzielanie niektórych hormonów oraz praca układu pokarmowego zmieniają się w ciągu dnia. Ważną wskazówką dla tego rytmu jest światło. Dzięki niemu wewnętrzny zegar dostraja się do naprzemienności dnia i nocy w miejscu, w którym przebywasz.

Podczas dalekiego lotu czas na zegarku zmienia się szybciej niż ten rytm. Samo przestawienie telefonu na godzinę obowiązującą u celu podróży nie sprawia, że o tej porze zaczynasz odczuwać senność lub głód. Przez pewien czas organizm reaguje tak, jakby wciąż był w domu, podczas gdy plan dnia wyznaczają już miejscowe godziny.

Wyobraź sobie podróż do miejsca, w którym jest o sześć godzin później niż w domu. Gdy na miejscu wybija 22.00, twój organizm może być bliżej godziny 16.00. Próba zaśnięcia wypada więc biologicznie za wcześnie. Następnego ranka sytuacja się odwraca: lokalny dzień już trwa, ale według dawnego rytmu nadal jest noc. To wyjaśnia, dlaczego można jednocześnie nie móc zasnąć wieczorem i z trudem utrzymywać czujność rano.

Dlaczego jet lag to coś więcej niż zmęczenie po locie?

Niewyspanie po podróży może wynikać z hałasu, niewygodnego siedzenia czy zbyt krótkiego snu. Jet lag ma dodatkową przyczynę: rozbieżność między rytmem dobowym a miejscowym dniem i nocą. Dlatego jego objawy mogą utrzymywać się także po odpoczynku, dopóki wewnętrzny zegar nie zacznie dostosowywać się do nowej strefy.

Typowe trudności to zasypianie o lokalnej porze, budzenie się zbyt wcześnie lub senność w ciągu dnia. Mogą im towarzyszyć gorsza koncentracja, ogólne rozbicie i dolegliwości ze strony układu pokarmowego. Te ostatnie nie są zaskakujące: pory posiłków na miejscu również mogą rozmijać się z rytmem, do którego organizm był przyzwyczajony.

W kryteriach diagnostycznych przytaczanych przez CDC jet lag wiąże się z podróżą przez co najmniej dwie strefy czasowe. Obejmują one zaburzenia snu oraz pogorszenie funkcjonowania w dzień lub inne dolegliwości pojawiające się w ciągu 1–2 dni po podróży. Nie każda senność po lądowaniu oznacza więc jet lag. Jeśli podróż nie zmieniła istotnie lokalnego czasu, bardziej prawdopodobną przyczyną może być zwykłe zmęczenie lub niedobór snu.

Nie ma też jednej wiarygodnej liczby opisującej, jak często jet lag dotyka wszystkich podróżnych. W jednej ankiecie 68% osób podróżujących służbowo za granicę deklarowało regularne negatywne objawy związane z podróżami. Wyniku tego nie można jednak przenieść na każdego pasażera ani uznać za odsetek osób z rozpoznanym jet lagiem.

Lot na wschód czy na zachód — skąd bierze się różnica?

Po podróży na wschód lokalny czas jest późniejszy niż w miejscu wylotu. Aby dopasować się do nowego dnia, organizm musi przesunąć swój rytm na wcześniejszą porę: wcześniej zasypiać i wcześniej się budzić według dotychczasowego zegara biologicznego. To dla wielu osób trudniejsze niż pozostanie dłużej na nogach.

Po podróży na zachód miejscowy zegar wskazuje wcześniejszą godzinę. Dostosowanie wymaga przesunięcia rytmu na późniejszą porę. Takie opóźnienie zwykle przychodzi łatwiej. Nie oznacza to, że lot na zachód nie wywołuje objawów — zmienia się przede wszystkim rodzaj przesunięcia, którego potrzebuje organizm, i przeciętne tempo adaptacji.

Według danych przytaczanych przez CDC wewnętrzny zegar przystosowuje się średnio o około godzinę na dobę po locie na wschód i o około półtorej godziny na dobę po locie na zachód. To wartości orientacyjne, a nie sposób na dokładne wyliczenie dnia, w którym każdy podróżny poczuje się dobrze. Znaczenie mają między innymi liczba przekroczonych stref, dostęp do światła o odpowiedniej porze oraz indywidualne różnice.

Jak światło pomaga przestawić wewnętrzny zegar?

Światło jest dla organizmu sygnałem czasu. W uproszczeniu jasne światło rano sprzyja przesunięciu rytmu na wcześniejszą porę, co może pomóc po locie na wschód. Światło wieczorem sprzyja przesunięciu go na później, przydatnemu po locie na zachód. Z tego powodu pobyt na zewnątrz po przylocie może robić różnicę nie tylko dla samopoczucia w danej chwili, lecz także dla dostosowania pory snu.

Istotna jest jednak pora ekspozycji na światło, nie samo hasło „wyjdź na słońce”. Jasne światło o nieodpowiedniej godzinie może przesuwać rytm w kierunku przeciwnym do potrzebnego. Przy dużej zmianie stref prosta zasada „rano po locie na wschód, wieczorem po locie na zachód” nie zawsze wystarcza do zaplanowania pierwszego dnia. Jeśli chcesz świadomie regulować ekspozycję na światło, uwzględnij kierunek lotu i liczbę przekroczonych stref, zamiast kierować się wyłącznie godziną na zegarku.

Światło nie usuwa jet lagu natychmiast. Dostarcza organizmowi wskazówek, według których wewnętrzny rytm stopniowo zbliża się do lokalnego czasu. Dlatego można odczuwać poprawę z dnia na dzień, choć pierwsza noc po przylocie wciąż jest trudna.

Co możesz zrobić przed podróżą i po przylocie?

Jeżeli plan podróży na to pozwala, możesz zacząć zmianę jeszcze przed wylotem. Przez 2–3 dni przesuwaj porę snu o około godzinę dziennie: wcześniej przed lotem na wschód, później przed lotem na zachód. Taki ruch nie zastąpi adaptacji na miejscu, ale zmniejszy różnicę, którą organizm będzie musiał nadrobić po lądowaniu. Warto przy tym nie skracać sobie snu na siłę — niedobór snu może nasilić rozbicie po podróży.

Po przylocie uwzględnij lokalną porę dnia, szczególnie jeśli zostajesz na dłużej. Światło o odpowiedniej godzinie oraz sen w czasie miejscowej nocy pomagają ustabilizować nowy plan. Gdy senność w dzień jest silna, krótka drzemka trwająca około 20–30 minut może poprawić czujność. Długa drzemka może natomiast utrudnić zaśnięcie wieczorem, kiedy zależy ci już na śnie według miejscowego czasu.

Inaczej wygląda sytuacja podczas bardzo krótkiego pobytu. Jeśli wyjazd trwa mniej niż dwa dni, pełne przestawianie rytmu może nie mieć sensu: zanim organizm zdąży się dostosować, trzeba będzie wracać. Gdy obowiązki na to pozwalają, można wtedy zachować domowe pory snu, aktywności i posiłków. Jeśli jednak od razu po przylocie czeka cię praca lub inne ważne zadanie o określonej godzinie, warto pamiętać, że według wewnętrznego zegara może to być zupełnie inna część doby.

Jet lag jest więc skutkiem szybkiej zmiany czasu, a nie oznaką tego, że źle znosisz samo latanie. Organizm potrzebuje czasu i odpowiednich sygnałów, by dopasować się do nowego dnia. Przy planowaniu ważnych obowiązków po dalekim locie rozsądniej uwzględnić możliwe dni adaptacji, niż zakładać, że zakończy się ona wraz z lądowaniem.

Przeczytaj również: